i połóż się ze mną,
nie okłamuj mnie.
Siedzę i nie robię nic, oprócz płakania i słuchania muzyki, która jeszcze bardziej mnie dobija. Tracąc najważniejszą osobę w moim życiu, straciłam swoje własne JA. Jestem bezpłciowa. Jedyne, co mi zostało to to, że potrafię udawać szczęśliwą, choć i z tym zaczyna być krucho.
Nie chcę już nic udawać, chcę, żeby wszyscy wiedzieli, że cierpię. Chciałabym, żeby on zrozumiał, że kocham go ponad życie i że nie chcę, żeby odchodził. Żałuję, że dzisiaj byłam w szkole. Gdyby nie to, pewnie nie odszedłby, nie wrzuciłby tego nieszczęsnego pierścionka do toalety i spuścił go razem z wodą, tak jak moje nadzieje.
Poluzowała się we mnie pewna śrubka, która zniszczyła całą konstrukcję. Mówili, że nie jesteśmy robotami, a jednak coś w tym jest. Właściwie chciałabym być robotem, by nie czuć bólu i tego, co uwiera mnie w boku jak za ciasne spodnie.
Dziwnie się czuję nie mając pierścionka na palcu. Jeszcze wczoraj klękał, przepraszał i pytał się, czy za niego wyjdę (oczywiście, dla żartów). A dzisiaj co? Odmieniło mu się? Jedno jest pewne; jest tak chamski, jak wcześniej.
Od dłuższego czasu nasz związek się rozpadał, tylko i wyłącznie przez nas. Styczność naszych zmiennych charakterów była destrukcyjna. Byliśmy rok i trzy miesiące. Wspomnień mamy tyle dobrych, ile złych, jednak ja wolę pamiętać tylko te pozytywne. Gdybym również wspominała te złe, to pewnie potrafiłabym się pogodzić i odejść tak po prostu. Mimo wszystko nadal czekam, aż on coś zrobi. Byle skinienie, a jestem znów jego. Teoretycznie wciąż jestem jego i chyba nigdy nie przestanę.
Mam zboczenie, ciągle zastanawiam się, co mogę robić a co nie, by on nie był zły, choć wiem, że przecież już nie może być gorzej.
Jego charakter nie pozwoli mu o mnie zawalczyć, choćby nie wiadomo jak mnie kochał. Jest zbyt dumny, by przyznać się, że żałuje i chce wrócić. A ja nie będę się pierwsza starać i za nim latać. Starałam się za każdym razem, gdy odchodził (tak z piętnaście razy).
Nic nie jest już łatwe. Życie mnie męczy.
![]() |
| (c) tumblr. |
